romankolton
romankolton.blog.interia.pl

Notki

niedziela, 13 maj 2012, 08:25 Klopp: Poker, Lewy, żądza...

Finał Pucharu Niemiec to był jego wielki wieczór. Chyba największy wieczór w karierze. Jednak przed Robertem Lewandowskim jeszcze wiele takich wieczorów. Podstawowe pytanie w najbliższych tygodniach – w jakim klubie? Trwa poker z udziałem zawodnika – rozgrywka, do której odniósł się nawet trener Juergen Klopp.

Szkoleniowiec Borussii Dortmund, Juergen Klopp w wywiadzie dla „Sueddeutsche Zeitung” w dniu finału Pucharu Niemiec oświadczył: „To jasne, że menedżerowie grają z nami w pokera, piłkarze też się trochę bawią w takie pokerowe zagrywki, ale na koniec Lewy zostanie u nas tak samo, jak uczynił to Mats, Neven, czy ostatnio Mario”. Mats Hummels i Neven Subotić już jakiś czas temu przedłużyli kontrakty z Borussią. Niedawno uczynił to jeden z największych talentów niemieckiej piłki Mario Goetze. Czas na „Lewego”?

Od kilku miesięcy trwa napięcie na linii menedżerowie Roberta Lewandowskiego a kierownictwo Borussii Dortmund. Zespół z Westfalii – mając kontrakt z Polakiem do 2014 roku – chciałoby przedłużyć umowę do 2017 roku. Jednak dwie pierwsze propozycje nie znalazły akceptacji w oczach Cezarego Kucharskiego i jego niemieckiego partnera. Okazuje się, że Borussia złożyła trzecią ofertę. Ciekawe, jak rozwinie się sytuacja. Warto jednak odnotować wypowiedź Kloppa. Szkoleniowiec powiedział: „Jestem przekonany, że każdy, który od nas odchodzi, ma wielkie wątpliwości, czy rzeczywiście dokonuje właściwego wyboru”. Tę wypowiedź adresował do Japończyka Shinji'ego Kagawy, ale i innych piłkarzy, którzy znajdują się na celowniku wielkich klubów Europy.

Lewandowski w dwa sezony dokonał w Dortmundzie rzeczy niesamowitych. Wywalczył dwa razy mistrzostwo Niemiec, a także Puchar Niemiec. Sam rozwinął się niebywale. W drugim sezonie zdobył 22 bramki w lidze oraz 6 w krajowym pucharze, zadebiutował w Lidze Mistrzów, w której strzelił swoją premierową bramkę. Lewandowski rozstrzygnął dwa ostatnie mecze z Bayernem Monachium – najpierw ten ligowy, a teraz w finale Pucharu Niemiec. Coś fenomenalnego, wręcz kosmicznego. A pikanterii dodaje fakt, że Bayern od kilku miesięcy interesował się Polakiem...

Słynny polski publicysta, Stefan Kisielewski lubił powtarzać niemieckie powiedzonko - „Liebchen, was willst du noch mehr?” („Kochanie, czegoż więcej pragniesz?”). Właśnie to jest kluczowe pytanie, aby zrozumieć, w jakim kierunku potoczy się kariera Roberta. Wiele wskazuje na to, że dał sygnał, aby szukać innego klubu. Nie ma przypadku w wypowiedziach Kucharskiego, naprawdę prowokacyjnych pod adresem Borussii. Pytanie, czy po ostatnich sukcesach zawodnik nie przemyśli jeszcze raz najbliższych celów. Klopp na pewno zechce zaatakować Europę. W wywiadzie dla „Sueddeutsche Zeitung” tłumaczy, dlaczego tak chętnie używa słowa „żądza”. Mówi o „żądzy wiedzy”, „żądzy nauki”, „żądzy nowych doświadczeń”. Dodaje: „Kiedy mówię o żądzy, to chciałbym zaznaczyć, że normalne pragnienie sukcesu, to dla nas za mało. Nie może być mowy o zaspokojeniu głodu, o zadowoleniu. Musi nas charakteryzować ekstremalne pragnienie zwycięstwa”.

Czego pragnie Lewandowski? I w jakim klubie? Czy to się wyjaśni na dniach, czy odpowiedź przyniosą dopiero finały EURO 2012 (co niedawno zapowiadał Kucharski)? Oj, będzie się działo w najbliższych dniach i tygodniach. Na koniec jeszcze tylko zdanie adresowane do selekcjonera, Franciszka Smudy. Nie zaprzepaśćmy żądzy, którą mają w sobie Lewy, Kuba Błaszczykowski, czy Łukasz Piszczek. To byłby nie grzech, to byłaby głupota...

niedziela, 06 maj 2012, 00:30 Zorc: Najlepszy Kuba wszech czasów!

Klasę światową od kilku miesięcy prezentuje Jakub Błaszczykowski. Menedżer Borussii Dortmund, Michael Zorc na łamach "Kickera" powiedział szczerze: "To najlepszy Kuba wszech czasów". Dodał: "Polak dojrzał nadzwyczajnie i bierze na siebie odpowiedzialność".

Mówiąc o "najlepszym Kubie wszech czasów" sam Michael Zorc nie ułatwia sobie życia. Borussia Dortmund chciałaby podpisać z naszym rodakiem nowy, dłuższy kontrakt. Dotychczasowy wygasa w 2013 roku. Zorc jednak nie zamierza ukrywać prawdy o kapitanie reprezentacji Polski. Zapewne doskonale zdaje sobie sprawę, że jeśli Jakub Błaszczykowski podpisze nową umowę, to będzie jednym z najlepiej opłacanych piłkarzy w Dortmundzie.
80 bramek strzeliła Borussia Dortmund w sezonie, który właśnie się zakończył. W 50 z nich swój udział miało nasze niesamowite trio - w tym przy 10 i asystentem i strzelcem był Polak. Oto bilanse: Kuba Błaszczykowski (6 goli, 10 asyst), Robert Lewandowski (22 bramki, 10 asyst) i Łukasz Piszczek (4 gole, 8 asyst). Nadzwyczajne! Nic dziwnego, że Thomas Hennecke pisze na łamach "Kickera" o "Polskiej mocy". Dziennikarz - zajmujący się na co dzień Borussia Dortmund - zachwala wszystkich trzech, ale w ostatnich dniach chyba najwięcej pisze o Błaszczykowskim. To jest czas zawodnika, który w rundzie jesiennej siadał na ławce rezerwowych. Niemcy mają swój "talent stulecia", Mario Goetze. I to właśnie Goetze w pierwszej części sezonu sadzał na ławce Kubę. Jednak nasz rodak - po kontuzji Goetzego - wykorzystał swój czas nadzwyczajnie. Stał się gwiazdą Bundesligi, która może przebierać w ofertach. Fachowy magazyn "Kicker" zadaje pytanie: "Co się stanie z Kubą?". Menedżer zawodnika, Wolfgang Voege odpowiada: "Czekamy spokojnie, jestem pewny, że Borussia się do nas zgłosi". Według moich informacji Borussia już złożyła ofertę nowej umowy, ale Kuba się waha!
Specjalnie dla blogu "a bramki są dwie" przyznaje: "Cenię sobie Borussię, jestem tutaj od pięciu lat, widziałem, jak rodziła się drużyna, która teraz dwa razy z rzędu świętuje mistrzostwo Niemiec". Z drużyny do której w 2007 roku dołączył Polak, ostało się tylko dwóch zawodników - pomocnik Sebastian Kehl i bramkarz Roman Weidenfeller. Kuba mówi: "To szmat czasu, wielkie doświadczenie. Nie chcę niczego przesądzać, gdyż Borussia to wspaniały klub, który na pewno w następnym sezonie znowu będzie walczył o mistrzostwo Niemiec i na pewno o wiele lepiej spisze się w Champions League". Kuba zwraca uwagę na jeszcze jedno - kontuzje, czy raczej ich brak. Błaszczykowski mówi: "Od lat powtarza się publicznie, że jestem podatny na kontuzje. Tymczasem od 2,5 roku nie miałem poważnego urazu. Przez pięć lat gry w Bundeslidze na 170 możliwych meczów zagrałem w 141. Więc naprawdę skończmy z mitami".
Nadzwyczajnie trio z Dortmundu uhonorował Franciszek Smuda. Selekcjoner zamiast śledzić przedostatnią kolejkę T-Mobile Ekstraklasy udał się do Dortmundu, aby porozmawiać z asami Borussii na temat najbliższych tygodni. Wspólnie ustalono, że Polacy z BVB dołączą do kadry dopiero 21 maja w Austrii. Po finale Pucharu Niemiec - 12 maja w Berlinie przeciwko Bayernowi Monachium - zawodnicy Borussii wrócą do Dortmundu. Jednak nie pojadą od razu do Lienz, a otrzymają tydzień wolnego. Błaszczykowski mówi: "Ja jednak nie pojadę na wakacje. Trochę odsapnę, ale... trenując. Swoim własnym rytmem. Dla mnie finały Euro 2012 są zbyt ważne, abym kilka dni nic nie robił".
To był wielki sezon Kuby w Niemczech. Czas na jego wielki turniej w barwach Biało-czerwonych. Tuż przed finałami Euro 2008 został odesłany do domu przez Leo Beenhakkera, który nie wierzył w szybkie wyleczenie urazu. Kiedy pytam o powołania na finały Euro 2012, o problemy wielu kadrowiczów Smudy w klubach, Kuba mówi: "To imponujące, co robi Smuda". Imponujące? Błaszczykowski tłumaczy: "Jak Smuda w kogoś wierzy, to już wierzy. Naprawdę to imponujące!". To wyraźny sygnał, że kapitan ufa selekcjonerowi. Tak jak prawie półtora roku temu Smuda zaufał Błaszczykowskiemu, powierzając mu funkcję kapitana...

piątek, 04 maj 2012, 01:13 Kadra Smudy mocno kontrowersyjna

Ciągle jestem pytany o kadrę powołaną przez Franciszka Smudę na finały Euro 2012. Moja odpowiedź jest następująca - to autorska kadra selekcjonera i to kadra kontrowersyjna, co więcej mocno kontrowersyjna. Składa się w wielkim stopniu z piłkarzy, którzy mają ogromne problemy w swoich klubach. I ci piłkarze w finałach EURO 2012 - gdyby im przyszło zagrać - zostaliby rzuceni na głęboką wodę. Bardzo głęboką, taką w której mogą utonąć!
Ekspert Polsatu Sport, Wojciech Kowalczyk uspokaja: "Wiadomo, że Franek ma już podstawową jedenastkę i nie będzie jej zmieniał. Zagra co najwyżej trzynastu, czy czternastu piłkarzy". Hm, gdyby tak było, to byłoby o wiele łatwiej... Turniej ma jednak swoją dynamikę, są kontuzje, kartki, słabsza dyspozycja. Największym problemem jest jednak defensywa - Damien Perquis zaczyna zginać łokieć. W przedostatnim zespole ligi francuskiej, Sochaux po raz ostatni reprezentant Polski zagrał na początku marca. Ostatnio przebywał w ośrodku rehabilitacyjnym w Capbreton. Perquis nieźle czyta grę, jest świetnie zbudowany, ale wolny. Czy naprawdę od niego warto zaczynać budowę defensywy? Jego partnerem w ostatnim meczu międzypaństwowym był Marcin Wasilewski. Nie jest to "urodzony środkowy obrońca", jak zwykł mawiać Franciszek Smuda. W obecnym sezonie - podobnie jak w całej swojej karierze - decydowaną większość meczów "Wasyl" zagrał na prawej stronie defensywy. 31-letni zawodnik na tej właśnie pozycji zaliczył również ostatnie pięć meczów play-off... Trener Ariel Jacobs na pozycji środkowych obrońców preferuje innych zawodników... Jaka jest alternatywa w kadrze? Tomasz Jodłowiec, z którego Smuda już rok temu zrezygnował, jeśli chodzi o środek obrony, a także Marcin Kamiński, który ma wielki talent, ale małe doświadczenie. Jest jeszcze Grzegorz Wojtkowiak, który nie jest pewny swego miejsca w defensywie Lecha, a także Kamil Glik, który też nie jest pewny miejsce w defensywie drugoligowego włoskiego klubu, AC Torino. Co więcej Torino w Serie B mecze rozgrywa do 26 maja... Nie żartuję! Właśnie będzie się kończyło zgrupowanie reprezentacji Polski w Austrii, gdzie zagramy dwa oficjalne mecze międzypaństwowe - 22 maja z Łotwą oraz 26 maja ze Słowacją. Na 27 maja zaplanowane jest ogłoszenie 23-osobowej kadry na finały EURO 2012...
W tej sytuacji nie rozumiem argumentów, które przemawiały za pominięciem Michała Żewłakowa, a także za umieszczeniem Arkadiusza Głowackiego na liście rezerwowej. Głowacki jest zdrowy, ostatnio zagrał nawet w barwach Trabzonsporu w meczu grupy mistrzowskiej przeciwko Galatsaray. Marcin Komorowski również znalazł się na liście rezerwowej - obrońca Tereka Grozny jest w trakcie rehabilitacji. Jednak jego sytuacja nie różni się od sytuacji Perquisa, który również jest w trakcie rehabilitacji.
Środek obrony to wielka bolączka reprezentacji Polski za kadencji Smudy. Wydaje mi się, że para Żewłakow - Głowacki dawałaby minimalne poczucie bezpieczeństwa. Każda inna para stanowi wielkie wyzwanie. Rozumiem, że selekcjoner Biało-czerwonych jest gotowy ponieść za to odpowiedzialność...
Podobnie, jak ponosi odpowiedzialność za piłkarzy, którzy pojadą na finały EURO 2012, a mają wielkie problemy w swoich klubach. Zacznijmy od bramkarza: Łukasz Fabiański wystąpił w 6 meczach Arsenalu, ale w żadnym Premier League! - możliwe alternatywy Artur Boruc, Tomasz Kuszczak i Grzegorz Sandomierski. Sebastian Boenisch w tym sezonie na boiskach Bundesligi zagrał 70 minut. Że o alternatywę dla Jakuba Wawrzyniaka trudno, to fakt, ale... w moim przekonaniu na pozycji lewego obrońcy mógłby grać Dariusz Dudka. Selekcjoner ma inne zdanie... Podobnie jak o przydatności do kadry Adama Matuszczyka. Ten ambitny chłopak - tego naprawdę nie można mu odmówić: ambicji - nawet zimą zmienił klub, aby załapać się do kadry na Euro 2012. W 1. FC Koeln przed Bożym Narodzeniem zagrał 8 meczów w Bundeslidze, ale aż 7 razy wchodził z ławki. Został wypożyczony do czołowego klubu 2. Bundesligi i zderzył się ze ścianą. To znaczy, chciałem napisać z konkurencją. Wystąpił w 8 meczach, z czego w 4 wchodził z ławki - w dwóch ostatnich meczach gral 10 minut: 9 minut przeciwko Union Berlin i 1 minutę z Greuther Fuerth...  Ogromne problemy w miejscem w składzie Trabzponsporu ma również Adrian Mierzejewski. Ten pomocnik przed sezonem odszedł z polskiej ligi za rekordową sumę 5,2 miliona euro. Jednak w lidze tureckiej w połowie meczów wszedł z ławki rezerwowych. Teraz w play-off o mistrza Turcji też występuje sporadycznie. Dla Trabzonu nie strzelił jeszcze ani jednej bramki - na plus można zapisać 8 bezpośrednich asyst. Nie ma co jednak ukrywać, że trener Senol Guenes spodziewał się dużo więcej po reprezentancie Polski.
Przejdźmy do napastników. Paweł Brożek to w dwóch klubach 14 meczów, ale tylko 485 minut. Zaledwie jedna bramka dla Trabzonsporu, dla Celticu jeszcze nie trafił do siatki... Artur Sobiech zderzył się w Bundeslidze z brutalną konkurencją. Rywalizuje o miejsce w zespole Hannover 96 z czterema innymi klasowymi napastnikami - Didierem Ya Konanem z Wybrzeża Kości Słoniowej (czołowy snajper ligi niemieckiej w poprzednim sezonie), reprezentantem Norwegii, Mohammedem Abdellaoue, Senegalczykiem Mame Dioufem (widział w nim talent sam sir Alex Ferguson) oraz Janem Schlaudrauffem (swego czasu potencjał tego zawodnika docenił nawet Bayern Monachium). Nic dziwnego, że młody Polak zagrał w 11 meczach Bundesligi, ale wchodził tylko z ławki i "uzbierał" skromne 203 minuty. Trener Miro Slomka dał naszemu rodakowi szansę w 6 meczach Ligi Europejskiej, ale też aż w 5 z nich w roli zmiennika. Na koncie 21-letniego snajpera są 3 bramki - gol w Bundeslidze i 2 trafienia w Lidze Europejskiej.
No i wreszcie Michał Kucharczyk. W meczu o mistrzostwo Polski Legii - z Lechią w Gdańsku - zmieniony w przerwie. To coś normalnego dla Macieja Skorży. Szkoleniowiec Legii już pod raz 11 zmienił 22-letniego napastnika. Co więcej aż 12 razy wprowadził go w roli jokera. Kucharczyk odnotował 24 spotkania ligowe, ale tylko w jednym przebywał na placu od pierwszego do ostatniego gwizdka! Zdobył zaledwie 3 gole. Nie jestem zwolennikiem Arkadiusza Piecha. Napastnik Ruchu Chorzów to nie jest - jak mawiał - Leo Beenhakker "International Level". Jednak Piech strzelił w T-Mobile Ekstraklasie 11 bramek. Ba, Tomasz Frankowski - w barwach Jagiellonii Białystok - tych bramek strzelił 15... 
PS. Nie rozumiem stanowiska Przemysława Iwańczyka, który apeluje, żeby nie dyskutować o powołaniach selekcjonera na finały EURO 2012. Młodszy kolega chyba nie śledzi "Cafe Futbol" w Polsacie Sport, gdzie niedawno po dziesięciu latach - w dyskusji ze Zbigniewem Bońkiem - wróciła sprawa Tomasza Iwana, którego Jerzy Engel nie zabrał na Mundial do Korei. Kibice do dziś dyskutują, dlaczego Paweł Janas pominął w nominacjach na Mundial w Niemczech Jerzego Dudka, Tomasza Kłosa, Tomasza Rząsa oraz Tomasza Frankowskiego. Takie dyskusje, jak ta o nominacjach, to kwintesencja zainteresowania futbolem. Mecz trwa 90 minut (co najwyżej 120 minut plus rzuty karne), ale o piłce nożnej można dyskutować po nocach i nie znaleźć kompromisu. Liczy się tylko sukces i tylko sukces może uratować koncepcję powołań Smudy...

środa, 02 maj 2012, 11:13 Brożek, Sobiech i Kucharczyk obok "Lewego"!

Czwórka napastników - którą Franciszek Smuda powoła dziś na finały Euro 2012 - będzie następująca: Robert Lewandowski, Paweł Brożek, Artur Sobiech i Michał Kucharczyk. 26-osobowej kadrze będzie również Kamil Grosicki, ale jego selekcjoner przymierza do roli skrzydłowego. Zresztą Kucharczyk też może grać jako cofnięty napastnik lub skrzydłowy.

Supremacja Roberta Lewandowskiego w ataku Biało-czerwonych nie podlega dyskusji. "Lewy" ma już na koncie 40 meczów z Białym Orłem i strzelił 13 bramek. Jesienią 2011 roku trafił z Niemcami, Koreą i Białorusią. Bez gola zanotował późniejsze mecze z Włochami i Węgrami, a w tym roku nie zagrał z Portugalią z powodu urazu. Lewandowski jest gwiazdą Bundesligi. Świetnie czuje się nie tylko wykańczając akcje, ale i uczestnicząc w rozegraniu piłki. To Lewandowski trzy razy wykładał piłkę Sławomirowi Peszcze w meczu z Niemcami, a ten zmarnował wszystkie trzy "setki"... "Lewy" ujął się ostatnio za Peszką - po aferze "taksówkowej". Jednak w tej sprawie selekcjoner Franciszek Smuda jest nieugięty. Lewandowski mówi również: "Trzeba stawiać na młode wilczki, takie jak są w Legii". I jest szansa, że trójka młodych w"wilczków" z Legii, Rafał Wolski, Michał Żyro i Michał Kucharczyk znajdą się na liście, którą dziś wieczorem na warszawskim Podzamczu wyczyta trener kadry.
Powołanie dla Kucharczyka będzie sensacją. 21-letni napastnik nie błyszczy skutecznością (tylko 3 gole w lidze w tym sezonie). Na pewno wielu ekspertów będzie przywoływać nazwiska Arkadiusza Piecha i Maciej Jankowskiego z Ruchu Chorzów. Smuda mówi: "Piecha widziałem wiele razy i jakoś nie widzę potencjału na arenę międzynarodową. Szukam w polskiej lidze piłkarzy nie o klasie światowej, bo takich nie ma, ale ponadprzeciętnych. I takim piłkarzem jest Jankowski, ale... Ostatnio rozczarowuje. Gdy widziałem go na tle Legii w finale Pucharu Polski, to ostatecznie z niego zrezygnowałem". Smuda woli Kucharczyka. Selekcjoner tłumaczy: "To jest chłopka, który już był u mnie kilka razy. Jest zacięty, nie pęknie w meczu o stawkę. W ostatniej edycji Ligi Europejskiej nabrał międzynarodowego doświadczenia - strzelił gole Spartakowi Moskwa i Rapidowi Bukareszt". Kucharczyk dotychczas u Smudy zagrał 4 razy z Białym Orłem.
Kto wie, czy jeszcze większą sensacją nie będą kandydatury do ataku Biało-czerwonych Pawła Brożka i Artura Sobiecha. Ze względu na bardzo skromne dokonania w klubach w sezonie 2011/2012. Smuda uśmiecha się i przekonuje: "Brożek, czy Sobiech o wiele bardziej nadają się do rywalizacji międzynarodowej niż Piech, czy Jankowski". Patrzę na bilanse Brożka w tym sezonie - w Trabzonsporze i Celticu Glasgow. Zaledwie 14 meczów, licząc ligę turecką i szkocką, a także eliminacje i rozgrywki grupowe Ligi Mistrzów. Co więcej aż 9 z tych 14 meczów to wejścia w roli jokera. Łącznie we wszystkich oficjalnych spotkaniach tego sezonu 29-letni napastnik zagrał przez 485 minut! Strzelił tylko jedną bramkę. Bilans jest - delikatnie rzecz ujmując - słaby. Smuda przypomina jednak: "Brożek to od lat jeden z naszych najzdolniejszych napastników. Przez ostatnich kilkanaście miesięcy strzelił 5 bramek dla reprezentacji". Dwa razy trafił z Bośnią, zdobył gola z Argentyną, Meksykiem i Węgrami, a z Niemcami wypracował karnego. "Przez trzy tygodnie przygotuję Pawła, będzie w stanie wejść na boisko w meczach finałów Euro 2012 i pokazać swoją klasę" - przekonuje Smuda. Brożek w kadrze dotychczas wystąpił 32 razy, strzelając 8 bramek.
Spójrzmy na bilanse Sobiecha w tym sezonie w Hannover 96: 11 meczów w Bundeslidze i wszystkie z ławki (tylko 203 minuty) - jeden gol, 6 spotkań w Lidze Europejskiej, z czego 5 z ławki - 2 gole. Selekcjoner zaznacza: "Doskonale znam sytuację Sobiecha w Hanowerze, gdzie jest ogromna konkurencja, ale i znam jego walory. To naprawdę jest wartościowy napastnik". 21-letni zawodnik dotychczas 3 razy zagrał w drużynie narodowej. Smuda mówi: "Kto, jak nie Sobiech jest przyszłością reprezentacji Polski?".
Jednego nazwiska brakuje mi na liście napastników powołanych na finały Euro 2012 - Tomasza Frankowskiego. Jednak "Franek" od półtora roku jest trenerem napastników w sztabie Smudy. I selekcjoner uważa, że to dobre rozwiązanie... W moim przekonaniu - tu i teraz - to najbardziej wartościowy zmiennik Lewandowskiego. Spryciarz nad spryciarzy w polu karnym. "Franek" w sierpniu będzie obchodził 38. urodziny. Jego bilans z kadry to 22 spotkania i 10 bramek. Ostatni mecz zagrał u Leo Beenhakker - w 2006 roku. I tak już zostanie...

wtorek, 01 maj 2012, 01:43 Euro jako katapulta! "Lewy" do City, a Piszczek do Realu?

Menedżer Lewandowskiego, Cezary Kucharski mówi: "O przyszłości Roberta mogą zdecydować finały Euro 2012". Co mają powiedzieć koledzy Lewandowskiego z Borussii, Błaszczykowski, czy Piszczek? Gdy zagrają wielki turniej, to kto wie, gdzie trafią...

Jeden z najlepszych polskich piłkarzy wszech czasów, Zbigniew Boniek mówi: "Piłkarz powinien grać tam, gdzie jest szczęśliwy. Z drugiej strony przy całym szacunku dla Dortmundu, to do europejskiej elity z Niemiec zalicza się tylko Bayern Monachium". Czy Lewandowski powinien zmienić klub? "Zibi" Boniek w swoim życiu grał tylko w czterech klubach. Jako młody zawodnik w Zawiszy Bydgoszcz, później przez siedem lat w Widzewie Łódź oraz po trzy lata w Juventusie i Romie. 80-krotny reprezentant Polski tłumaczy: "W moim przekonaniu piłkarz powinien tam grać, gdzie jest szczęśliwy. Jak tak robiłem. Natomiast musi też zadać sobie pytanie, czy chce zdobywać trofea. Przy całym szacunku dla Dortmundu, to z niemieckich klubów do europejskiej elity zalicza się Bayern, obok takich klubów jak Milan, Inter, Juventus, Barcelona, Real, Manchester United, czy Chelsea".
Nic dziwnego, że menedżer "Lewego", Cezary Kucharski prowadzi różne rozmowy. W poniedziałek z trybun śledził spotkanie o mistrzostwo Anglii pomiędzy Manchesterem City a Manchesterem United. Kucharski mówi: "Oglądałem, ponieważ jestem przekonany, że Robert jest piłkarzem, który prezentuje poziom piłkarzy Manchesteru - i City i United". Lubię pewność siebie Kucharskiego, który takim był piłkarzem i takim jest menedżerem. Jak "Kucharz" odbiera słowa szefa Borussii Dortmund, Hansa-Joachima Watzke, że powinien postarać się o bilety na Signal-Iduna-Park, bo tam Lewandowski będzie grał regularnie w sezonie 2012/2013? Czarek odpowiada: "Wiedziałem, że pan Waztke jest w stanie dużo zrobić, aby Robert był zadowolony, ale nie wiedziałem, że aż tak dużo. Jego wypowiedź mnie bardzo cieszy. Naprawdę z satysfakcją odebrałem słowa szefa Borussii". Lewandowski w Manchesterze City? Na razie wygląda to na sensacyjny scenariusz. Bardzo trudny do zrealizowania, ale...
Piłkarskie życie niesie różne niespodzianki. Gdyby polscy piłkarze zmieniali kluby po finałach Euro 2012 na lepsze, to oznaczałoby, że odnieśliśmy sukces, że Biało-czerwoni błyszczeli na wielkiej piłkarskiej imprezie. Kapitanowi reprezentacji Polski, Kubie Błaszczykowskiemu został tylko rok do końca kontraktu w Dortmundzie. Gdyby błyszczał na tle Greków, Rosjan, Czechów, a później w ćwierćfinale, to kto wie, gdzie mógłby trafić. Już zimą do Borussii zgłosił się Zenit St. Petersburg i oferował 6 milionów euro. Łukasz Piszczek jest gwiazdą Borussii, jednym z najlepszych bocznych obrońców nie tylko w Bundeslidze, ale i w całej Europie. "Piszczu" jest zadowolony w Dortmundzie, ale... Gdyby potwierdził się w finałach Euro 2012, to kto wie, gdzie mógłby trafić. Na prawej stronie obrony Realu Madryt gra Alvaro Arbeloa. Piszczek jest od niego o klasę lepszy. Że nie jest na sprzedaż? Hm, Real niedawno zapłacił za Fabio Coentrao 30 milionów euro. Ciekawe, jak zachowałby się mistrz Niemiec, gdyby padła podobna propozycja za Polaka.
To hipotetyczny tekst, ale... O taki prosił mnie szef sportu w INTERIA.PL, Michał Białoński - kto błyśnie w finałach Euro 2012? Rzecz jasna chciałbym, aby gwiazdami zostali Biało-Czerwoni.
Czy mam inne "czarne konie" finałów Euro 2012? Fantastycznym napastnikiem, co udowadnia w Lidze Europejskiej, jest Bask Fernando Llorente. Świetne warunki fizyczne, a zarazem bajeczna technika. Dziś jest gwiazdą Athletic Bilbao, ale turniej w Polsce i na Ukrainie może katapultować go do największych klubów Europy. Dotychczas Llorente zagrał 20 razy w reprezentacji Hiszpanii, strzelając 7 bramek. Każdy gol na Euro 2012 zbliżałby 27-letniego snajpera do którejś z potęg na Starym Kontynencie. Niedawno mówiło się o poważnym zainteresowaniu Manchesteru City...
Ostatnio Toni Kroos zagrał wspaniały mecz w półfinale Ligi Mistrzów pomiędzy Realem Madryt a Bayernem Monachium. 22-letni rozgrywający przyczynił się do wielu zwycięstw Bayernu w tej edycji Ligi Mistrzów, ale szerszej publiczności nie jest jeszcze znany. Trener monachijczyków, Jupp Heynckes porównuje Krossa do Xaviego i Iniesty. Myślę, że nie myli się. W najbliższych latach ten świetny pomocnik może tyle znaczyć w światowej piłce, co mistrzowie Europy z 2008 roku i mistrzowie świata z 2010 roku. Wyborna technika, przegląd pola, wszechstronność to atuty Kroosa. W najważniejszych meczach gra, jakby pozbawiony był "układu nerwowego". Już wystąpił w 25 meczach w reprezentacji Niemiec. W najbliższym wielkim turnieju może naprawdę stanowić o sile reprezentacji Niemiec.
A może swoimi paradami piłkarski świat oczaruje Wojciech Szczęsny? Niedawno obchodził 22. urodziny. Już jest znany, już jest ceniony, ale... Wielkie mecze jeszcze przed młodym Polakiem. Jego ojciec, sam świetny przed laty bramkarz, Maciej Szczęsny mówi: "Wojtek jest dopiero u progu kariery. Poprzedni sezon zaczynał jako czwarty bramkarz Arsenalu". Teraz jest niepodważalnym numerem jeden w zespole "Kanonierów", a także numerem jeden w bramce Biało-czerwonych. Jak znam Wojtka, to ma ambicję, aby zostać najlepszym bramkarzem Euro 2012...

poniedziałek, 30 kwiecień 2012, 15:34 Watzke do Kucharskiego: Postaraj się o bilety na Dortmund

Już kilka tygodni temu pisałem o konflikcie między szefami Borussii Dortmund a menedżerami Roberta Lewandowskiego. Teraz nastąpiła eskalacja sporu. Cezary Kucharski na łamach "Westfaelischen Rundschau" powiedział: "Gdzie Lewandowski zagra w następnym sezonie, to sprawa otwarta". Dodał: "Zależy to również od finałów Euro 2012". Szef Borussii, Hans-Joachim Watzke odpowiedział: "Jeśli Kucharski chce wiedzieć, gdzie Lewandowski będzie grał w następnym sezonie, to powiem mu jedno - powinien zadbać o bilety na Signal-Iduna-Park".

Szef Borussii Dortmund, Hans-Joachim Watzke już wcześniej był rozczarowany, że Cezary Kucharski publicznie narzekał na negocjacje w sprawie przedłużenia kontraktu Roberta Lewandowskiego. Watzke mówił niemieckim dziennikarzom: "Czegoś takiego się nie robi - to świadczy o złym stylu". Na co Kucharski, który nie pęka, odpowiadał: "Walczę o jak najlepsze warunki dla mojego klienta. Borussia dała mu szansę, ale nie chcę słyszeć argumentów, że jest Polakiem, to może się zadowolić mniejszymi pieniędzmi, niż inni zawodnicy". Kilka miesięcy temu padły dwie oferty Borussii - mówi się, że ta druga sięgała 300 tysięcy euro miesięcznie, podczas gdy Lewandowski obecnie zarabia 125 tysięcy euro. Jednak obie propozycje zostały odrzucone przez Kucharskiego i jego niemieckiego partnera, Maika Barthela.
Menedżerowie po chwili namysłu chcieli podpisać kontrakt na warunkach Borussii, ale jednocześnie domagali się klauzuli odejścia w wysokości 22 milionów euro. Dortmund odrzucił tę propozycję bez żadnych negocjacji. Trwa pat, a sytuację zaogniła sobotnia deklaracja Kucharskiego dla "Westfaelischen Rundschau": "Gdzie Lewandowski zagra w następnym sezonie, to sprawa otwarta". Ten cytat polskiego menedżera przetoczył się przez niemieckie media. Dziennik "Bild" relację z meczu Kaiserslautern - Dortmund (2:5) zatytułował w swoim stylu: "Zabawę na siedem bramek popsuł Lewandowski". Z tekstu wynika, że popsuł rzecz jasna nie Lewandowski, a Kucharski, mówiąc o "otwartej sprawie, gdzie Robert zagra w następnym sezonie".
Nic dziwnego, że Watzke postanowił zabrać głos. "Jeśli Kucharski chce wiedzieć, gdzie Lewandowski będzie grał w następnym sezonie, to powiem mu jedno - powinien zadbać o bilety na Signal-Iduna-Park" - wypalił. A o bilety na największy niemiecki stadion - Signal-Iduna-Park w Dortmundzie naprawdę nie jest łatwo. I dodał: "Polak wypełni kontrakt bez żadnego ale do 2014 roku". Pytany przez dziennikarza "Kickera", Thomasa Hennecke, jaka suma odstępnego może wchodzić w grę w przypadku Lewandowskiego, Watzke odparł: "Przed końcem kontraktu nie odejdzie za żadne pieniądze tego świata". Obecna umowa wygasa w 2014 roku. 
Za żadne? Hm, podobno z Anglii kilka klubów wysyła zapytania do menedżerów Lewandowskiego. Padają nazwy - Manchester City, Arsenal i Chelsea, wcześniej był Liverpool. Kucharski jednak nie chce się odnosić do spekulacji, które pojawiają się w brytyjskich mediach. Na pewno Kucharski widzi Lewandowskiego w najlepszych klubach świata. Robert w tym sezonie w Bundeslidze strzelił 20 bramek, a przy 10 golach asystował. Bez rzutów karnych reprezentant Niemiec Mario Gomez z Bayernu w Bundeslidze ma 22 bramki, a Holender Klaas-Jan Huntelaar z Schalke 21 goli... Były reprezentant Polski, Andrzej Juskowiak - który grał w kilku klubach Bundesligi - mówi: "Nie jestem pewny, czy Robert już jest gotowy na Anglię". "Jusko" podaje przykład Bośniaka Edina Dżeko, który przeszedł z Wolfsburga do Manchesteru City za 37 milionów euro. W ataku MC musi toczyć bezwzględną walkę z Argentyńczykami Kunem Aguero i Carlosem Tevezem, a także z Włochem Mario Balottelim. Dewiza Kucharskiego, którą powtarza zawodnikom, jest jednak następująca: "Mierz w gwiazdy, a trafisz na księżyc".

piątek, 27 kwiecień 2012, 00:54 Mourinho: Supermena to można spotkać w kinie...

Trener Realu Madryt, Jose Mourinho po odpadnięciu w półfinale Ligi Mistrzów i niestrzeleniu rzutów karnych przez takich asów, jak Cristiano Ronaldo i Kaka, powiedział: „Supermena to można spotkać w kinie”. Sam zdobył się na gest, aby wejść do szatni Bayernu Monachium i każdemu z rywali pogratulować. Jednak zadra sprzed roku – kiedy w półfinale Ligi Mistrzów odpadł z Barceloną – tkwi w Portugalczyku bardzo głęboko...

Konferencja z udziałem Jose Mourinho to jest coś, co może fascynować. W środową noc z Mateuszem Borkiem – który komentował spotkanie Real – Bayern dla Polsatu - udaliśmy się do sali konferencyjnej na Estadio Santiago Bernabeu w Madrycie, aby doświadczyć Portugalczyka w godzinie klęski. Bo odpadnięcie w półfinale Ligi Mistrzów – rzutami karnymi – to dla „Mou” niewątpliwie jest porażka. I to dotkliwa...

Mateusz Borek mówi: „Kiedy tylko nadarza się okazja, zawsze chcę posłuchać, co Mourinho ma do powiedzenia. To zawsze jest coś ciekawego”. Mourinho nie zawiódł. Był ciekawy i cierpliwy. Odpowiadał na pytania, ale i dzielił się swoim spojrzeniem na pewne sprawy. Jedna z hiszpańskich dziennikarek zadała pytanie, dlaczego tak wybitni piłkarze, jak Cristiano Ronaldo i Kaka nie strzelają karnych w takim momencie. Szkoleniowiec „Królewskich” odparł: „Odpowiedź na to pytanie jest taka sama, jak na pytanie dlaczego najwybitniejsi tenisiści, mając piłkę meczową na rakiecie, uderzają niecelnie. Albo wybitni kierowcy Formuły 1, prowadząc przez cały wyścig, przegrywają po decydującym ataku rywala na dwa okrążenia przed zakończeniem wyścigu”. Dodał: „Ci piłkarze traktowani są jak <superhombre>, ale tak naprawdę <supermena> można spotkać tylko w kinie”.

Mourinho w czasie rzutów karnych klęknął. Wcześniej starał się natchnąć swoich zawodników wiarą. Starał się zbudować Ikera Casillasa, którego ostatnio w klubie podważa. I Casillas w rzutach karnych przywrócił Real do życia. Po tym, jak jedenastki Cristiano Ronaldo i Kaki obronił Manuel Neuer, Hiszpan odbił strzały Toniego Kroosa i Philippa Lahma. Nie pomogło. Po chwili Sergio Ramos strzelił nad poprzeczką, a Bastian Schweinsteiger do siatki...

To mógł być rok Mourinho. Zwycięstwo w majowym finale Ligi Mistrzów w Monachium otwierało drogę do Superpucharu Europy w sierpniu, a także grudniowych mistrzostw świata klubów. Mogły być trzy trofea na arenie międzynarodowej...

Mourinho zapytany, jak porówna obecne odpadnięcie w półfinale Ligi Mistrzów do tego sprzed roku, odparł w swoim stylu: „Już wszystko o tamtym półfinale powiedziałem. Do tego mogę wrócić nawet za dwadzieścia lat, a do tamtego nie potrafię wracać. Bo nie mogę się pogodzić z tym, co się wówczas stało”. A więc dalej podtrzymuje swoją spiskową teorię dziejów. Nie wahał się zaatakować również kalendarza, mówiąc o tym, że Chelsea i Bayern już nie biją się w swoich ligach o mistrzostwo kraju i że mogą sobie pozwolić na wystawienie rezerwowych piłkarzy. A tymczasem Real musiał między meczami z Bayernem pojechać na Camp Nou, aby zmierzyć się z Barceloną. Zapomniał dodać, że Barcelona miała jeszcze mniej czasu na właściwą regenerację. Że grała w rytmie środa-sobota-wtorek, podczas gdy Real w rytmie wtorek-sobota-środa. Rywalizacja Barcelony z Chelsea rozegrała się w 7 dni, a Realu z Bayernem w 9 dni...

Niespodziewany komplement dla Mourinho przyszedł z Barcelony – od trenera Chelsea, Roberto Di Matteo. Włoch powiedział: „Kiedy w tym nadzwyczaj ciężkim sezonie musimy zdobyć się na coś nadzwyczajnego, to piłkarze dają radę. Myślę, że to część ich DNA”. DNA, które niewątpliwie zaszczepił im Portugalczyk – dalej kluczowe role w Chelsea odgrywa stara gwardia, którą kształtował Mourinho...

Teraz kształtuje Real. Myślę, że latem przebuduje zespół, aby przynajmniej jeszcze raz spróbować wygrać Champions League. Przypomnijmy, że kontrakt ma podpisany do 2014 roku i w godzinie klęski, powiedział: „Dalej chcę pracować”. Zaznaczył przy tym wymownie, jakby chciał podkreślić, że czas na zmiany podyktowane tylko przez niego samego: "Wspaniały samochód z lat osiemdziesiątych nic nie znaczy w obecnych czasach. Trzeba ciągle zmieniać mentalność, ciągle iść z duchem czasu". "Madridistas" jednak pytają się, czy droga, jaką wybrał Mourinho jest właściwa dla jednego z najwspanialszych klubów świata.

Tak, czy inaczej sygnał od Mourinho jest czytelny, nie to co od Pepa Guardioli, ale to już temat na inną opowieść.

piątek, 20 kwiecień 2012, 11:33 To musi boleć Mourinho! Oj, boli!

 W fantastycznej biografii Jose Mourinho "Anatomia zwycięzcy" - piórem Patricka Barclay'a - znalazłem na koniec nadzwyczaj celne zdanie napisane po ubiegłorocznych starciach Realu z Barceloną: "Mourinho odegrał swoją dobrze znaną rolę wroga piłki". Myślę, że to tej roli już się przyzwyczaił, natomiast nigdy nie nauczy się przegrywać. A w "Grand Derbi" Portugalczyk przegrał aż pięć razy, cztery razy zremisował i tylko raz wygrał. To musi boleć dumnego Portugalczyka, oj boli! I jak tu mówić o "anatomii zwycięzcy" - przynajmniej w kontekście "Grand Derbi"...

Patrzę na zestawienie tych meczów. Sezon 2010/2011: liga - 29.11.2010, Barcelona - Real 5:0; 16.4.2011: Real - Barcelona 1:1; finał Pucharu Króla, 20.4.2011 Real - Barcelona 1:0; półfinały Ligi Mistrzów: 27.4.2011, Real - Barcelona 0:2; 3.5.2011, Barcelona - Real 1:1. Sezon 2011/2012: Superpuchar Hiszpanii: 14.8.2011, Real - Barcelona 2:2, 17.8.2011: Barcelona - Real 3:2; liga - 10.12.2011: Real - Barcelona 1:3; ćwierćfinały Pucharu Króla: 18.1.2012, Real - Barcelona 1:2, 25.1.2012, Barcelona - Real 2:2.
Można zrzucić winę na sędziów, ale... Na dziesięć meczów wygrać tylko raz? Czy dlatego, że sędziowie byli kiepscy, czy stronniczy? Mourinho potrafi nadzwyczaj łatwo budować spiskowe teorie. Z nadzwyczajną łatwością potrafi uderzać w sędziów, wyliczając ich potknięcie, zarzucając niewłaściwe kontakty (jak rzekoma rozmowa Rijkaarda z Friskiem na Camp Nou), czy sympatie (jak Starkowi, sędziemu pierwszego półfinału Ligi Mistrzów sprzed roku, który swego czasu przyznał, że jego ulubionym piłkarzem jest Messi).
Pep Guardiola prowadzi Barcelonę w czwartym sezonie - na 16 możliwych tytułów zdobył 13. Jose Mourinho dotychczas na 5 możliwych tytułów zdobył jeden - Puchar Króla. To jest ten jedyny mecz, który "Królewcy" rozstrzygnęli na swoją korzyść. Wszyscy pamiętacie styl boju, w którym główną rolę odegrał Pepe...
Na polskim rynku księgarskim ukazała się autobiografia Zlatana Ibrahinovicia - "Ja, Ibra". Przy wielu koszmarnie nudnych książkach sportowców, to jest prawdziwa perełka. Emocje zapowiada już pierwsze zdanie, w którym pojawia się nazwisko Guardioli. Portret Pepa jest koszmarny. Zaczyna się od tego, że zabrania jeździć Ferrari, a kończy kłótnią w szatni po meczu z Villarrealem, kiedy to Ibrahimović krzyczał do Guardioli: "Nie masz jaj!". Jak pisze: "I pewnie jeszcze gorsze rzeczy, a potem dodałem: Robisz pod siebie ze strachu na widok Mourinho. Idź do diabła". Chwilę wcześniej w książce podyktowanej przez Bośniaka ze szwedzkim paszportem, a spisanej przez znanego dziennikarza Davida Lagercrantza, znajdujemy zdanie: "Jeśli Mourinho rozświetla jakieś pomieszczenie, Guardiola jest tym, który spuszcza zasłony".
Czy Guardiola boi się Mourinho? Nie opowiadając na to pytanie wprost, pozwolę zadać sobie inne - czy to Mourinho boi się Guardioli? Biorąc pod uwagę "El Clasico" na pewno. Biorąc pod uwagę trofea również. W czwartym sezonie pracy Guardiola może się pochwalić 3 mistrzostwami Hiszpanii, 2 wygranymi Ligami Mistrzów, Pucharem Króla, 3 Superpucharami Hiszpanii, 2 Superpucharami Europy i 2 klubowymi mistrzostwami świata. A"Mou"? Jeden, jedyny Puchar Króla. Kiedyś Portugalczyk kpił z Claudio Raineriego, który jego zdaniem był stary i zdobył "jakieś tam pucharki". No to na razie z Realem Mourinho zdobył - stosując jego poetykę - jakiś tam "pucharek".
Niedawno w studio Polsatu rozmawiałem z Jerzym Dudkiem, który pracował w Mourinho jeszcze w poprzednim sezonie. Polak przyznał: "Na pewno na klimat rywalizacji wpłynął pierwszy mecz na Camp Nou". Wtedy Mourinho zdecydował się na otwarty mecz i poległ 0:5... Bilans "Grand Derbi" jeśli chodzi o Guardiolę jest fenomenalny - jeszcze przed erą Mourinho wygrał cztery spotkania: w sezonie 2008/2009 - 2:0 u siebie i 6:2 w Madrycie (trenerem Realu był Juande Ramos) oraz w sezonie 2009/2010 - 1:0 na Camp Nou i 2:0 na Estadio Santagio Bernabeu.
Na koniec jeszcze historia sprzed lat, która - śmiem twierdzić - tłumaczy kompleks Mourinho względem trenera Barcelony. Barclay cytuje sir Bobby'ego Robsona. Uwaga - to cytat z Robsona, który sprowadził Mourinho do Katalonii i który otworzył mu drzwi do wielkiej kariery. Robson powiedział: "Guardiola miał swoje zdanie na temat piłki, co mi nie przeszkadzało. Twierdził na przykład, że nie możemy zagrać w ten sposób, czy nie możemy zrobić czegoś innego. Jose zdawał sobie sprawę, że jest ważną postacią w klubie i postanowił się do niego zbliżyć. Tak też zrobił. Jose i Pep pozostawali w dość przyjacielskich stosunkach. Szanowali się. I rzecz jasna, Jose mógł z Pepem rozmawiać". Barclay dodaje: "Najpierw po hiszpańsku, a potem po katalońsku". Dziś z tamtej zażyłości już nic nie zostało.
Dziś Mourinho mówi z sarkazmem: "Guardiola to bardzo dobry trener. Bardzo dużo wygrał, ale on wie, jak to uczynił". Co uczyni Mourinho w sobotę na Camp Nou? Czy Barcelona zbliży się na punkt? W trakcie tego sezonu przewaga wynosiła już 10 "oczek"... I kto tu się kogo boi?

środa, 18 kwiecień 2012, 17:59 22 miliony euro za "Lewego"? To za mało!

Borussia Dortmund nie zgadza się na sumę odstępnego w nowym kontrakcie Roberta Lewandowskiego - 22 milionów euro! Wcześniej Polak odrzucił już dwie propozycje nowej umowy. Jego menedżer Cezary Kucharski zaznacza: "Borussia z poprzedniego sezonu była mocna, ale obecna jest jeszcze mocniejsza, choć Sahin odszedł do Realu, Goetze długo pauzował z powodu kontuzji, a Barrios usiadł na ławce". Dodaje: "Jeśli Goetze jest talentem stulecia w Niemczech, to Lewandowski jest nim w Polsce".

Robert Lewandowski mówi: "W cztery dni wygrać z Bayernem i Schalke to coś niesamowitego". Trener Juergen Klopp dodaje: "Nasza seria 25 meczów bez porażki jest niesamowita". "Lewy" mówi: "Grałem cztery razy z Schalke, a trzy z tych meczów wygraliśmy, a jeden zremisowaliśmy, bo kapitalnie bronił Neuer". Z Bayernem Dortmund - z Lewandowskim w składzie -  wygrał cztery ostatnie mecze! Wszystko na to wskazuje, że wygra kosztem Bayernu drugie mistrzostwo z rzędu. Nic dziwnego, że obrońca Bayernu Monachium, Holder Badstuber mówi bez ogródek: "Za nami gówniany tydzień". W programie "Aktuelle Sport-Studio" stacji ZDF motywem przewodnim materiału o Robercie było hasło: "od rezerwisty do ulubieńca ligi".
Z tym "rezerwistą" to lekka przesada. Nawet w pierwszym sezonie w Bundeslidze Lewandowski stosunkowo rzadko zasiadał na ławce. Trener Klopp dowcipkuje: "Panowie, obserwowałem Roberta przez półtora roku. Przecież nie jestem ślepy, wiedziałem, kogo kupujemy do Dortmundu". Agnieszka Stachurska, narzeczona piłkarza, mówi: "Robert jest pedantyczny. Ma też swoje wady". Michael Steinbrecher zaczął się dopytywać, co piękna Polaka ma na myśli i wtedy Lewandowski po raz pierwszy przeszedł w programie z niemieckiego na polski. Cały wątek związany z podpisaniem nowego kontraktu również wolał przekazać po polsku. Bo to naprawdę nie jest prosta sprawa.
Pierwszy kontrakt Lewandowskiego na Zachodzie jest naprawdę przyzwoity - 1,5 miliona euro za sezon. Umowa obowiązuje do 2014 roku, ale Borussia Dortmund złożyła już dwie oferty jej przedłużenia. Jednak Kucharski, którego partnerem w Niemczech jest Maik Barthel, zna stawki. "Obie oferty odrzuciliśmy" - mówi Kucharski. Z kolei Borussia nie zgodziła się na propozycję agentów Lewandowskiego, aby co prawda przedłużyć umowę Polaka w Dortmundzie do 2017 roku, ale zarazem zawrzeć w niej klauzulę odejścia za 22 miliony euro. Kucharski mówi: "Powtarzam moim piłkarzom - mierz w gwiazdy, a polecisz na księżyc. Do Roberta to trafia. I muszę powiedzieć, że moje myślenie jest inne niż polskiego środowiska piłkarskiego, które jest słabe, często pełne kompleksów. Postawiłem się Borussii Dortmund i w Niemczech zostałem za to pochwalony, a w Polsce zganiony". Były selekcjoner, a obecnie dyrektor sportowy PZPN, Jerzy Engel mówi: "Kucharski wzorcowo prowadzi Lewandowskiego".  Engel - który wprowadził Polskę do finałów Mundialu 2002 i wypromował Emmanuela Olisadebe - zaznacza: "Nie zdziwię się, jeśli Lewandowski trafi do Bayernu Monachium, czy innego wielkiego klubu. Mamy naprawdę bardzo zdolne pokolenie".
Dla Kucharskiego liczą się fakty, gdy je wylicza, zwraca uwagę, że Lewandowski dziś stanowi o obliczu Borussii. Na pytanie o możliwość transferu do Bayernu Monachium, tylko się uśmiecha. Po czym z uśmiechem na twarzy mówi: "As Bayernu, Franck Ribery powiedział niedawno, że właśnie Roberta najbardziej ceni z Borussii. U nas wielu dalej nie dowierza w umiejętności Lewandowskiego".
Od nowego sezonu w Dortmundzie będzie grał jeden z największych talentów niemieckiej piłki, Marco Reus. Transfer z Moenchengladbach to 17 milionów euro, a zawodnik ma zarabiać 3 miliony euro za sezon. W obecnym sezonie najwięcej w Borussii zarabiali Mats Hummels - 4 miliony euro, a także Sebastian Kehl - 3 miliony.  "Talent stulecia" w Niemczech - jak piszą o nim media - Mario Goetze właśnie przedłużył kontrakt w Dortmundzie. Dotychczas miał umowę na poziomie Lewandowskiego. Teraz otrzymał rekordową - jak na Borussię - gażę: 4,6 miliona euro. Przynajmniej o taką płacę dla Lewandowskiego walczą jego menedżerowie. Kucharski mówi: "Jeśli Goetze jest talentem stulecia w Niemczech, to Lewandowski jest nim w Polsce".

poniedziałek, 16 kwiecień 2012, 16:32 Lewandowski: "Ufam moim menedżerom", czyli wielki poker trwa

Nasz najlepszy piłkarz, Robert Lewandowski w niemieckiej stacji telewizyjnej ZDF, powiedział: "Ufam moim menedżerom". Wielka gra wokół wielkiego kontraktu dla asa reprezentacji Polski właśnie trwa. Taka wypowiedź czołowego napastnika Bundesligi wzmacnia pozycję negocjacyjną, w której Polaka reprezentują Maik Barthel i Cezary Kucharski. Borussia Dortmund dalej ma szansę przedłużyć kontrakt z "Lewym", ale nam udało się potwierdzić, że w grze jest również Bayern Monachium.

Piłkarz Robert Lewandowski stał się najlepszym polskim ambasadorem. Nie żartuję! W środę wypadł wspaniale w hicie Borussia - Bayern, a w sobotę kapitalnie wystąpił w najbardziej popularnym show sportowym w Niemczech - legendarnej audycji "Das aktuelle Sportstudio" stacji ZDF. Polak już raz miał przyjechać, ale nie dotarł poprzez gigantyczny korek na autostradzie. Teraz telewizja ZDF podstawiła samochód z kierowcą do Gelsenkirchen, gdzie Borussia walczyła z Schalke. "Lewy" tym razem nic nie strzelił, ale jak relacjonowała niemiecka stacja, pokazał, że jest "technikiem o walecznym sercu".  Walka o mistrzostwo Niemiec trwa - Borussii w trzech ostatnich kolejkach wystarczy jedno zwycięstwo.Może Robert - a także Kuba Błaszczykowski i Łukasz Piszczek - będą się cieszyli z drugiego tytułu z rzędu w Bundeslidze już w sobotę? Po meczu z Borussią Moenchengladbach (transmisja w Eurosport 2 od godziny 18.30).
Rzecz jasna Lewandowski w ZDF - mówiąc przez większą część programu po niemiecku - nie chciał się odnosić do możliwości zmiany klubu. Powiedział charakterystyczne zdanie: "Koncentruję się na Bundeslidze, finale Pucharu Niemiec, a następnie finałach mistrzostw Europy". Jednak kiedy prowadzący audycję, były junior Borussii Dortmund, Michael Steinbrecher zaczął się dopytywać o nowy kontrakt nasz napastnik odparł: "Ufam moim menedżerom". A ci - Niemiec Maik Barthel i Cezary Kucharski prowadzą wielką grę. Trwa prawdziwy piłkarski poker, w którym stawką jest nie tylko gaża piłkarza, ale i jego kariera. Pojawiają się głosy, że Lewandowski powinien zostać w Dortmundzie. Jednak Kucharski powtarza: "Lewandowski nie jest słabszy od Gomeza. Co więcej, ma wiele walorów, których nie ma reprezentant Niemiec". Owszem bilans Mario Gomeza w Bundeslidze w tym sezonie jest niezwykły - napastnik Bayernu strzelił 25 bramek, ale 4 z nich to rzuty karne. Lewandowski wszystkie gole - a jest ich już 20 - uzyskał z gry. W tym piętą, w "meczu meczów", jak "Kicker" określił starcie Borussii z Bayernem. W dodatku nasz rodak może się pochwalić 8 bezpośrednimi asystami, a Gomez tylko 3. Faktem jest, że Gomez dorzucił także 11 bramek w Champions League, a teraz jeszcze może się pokazać w półfinałach z Realem Madryt. "Lewy" przygodę z Champions League zakończył w grupie, strzelając jednego gola. Kucharski mówi: "Na wszystko przyjdzie czas, Robert ciągle się rozwija. Bayern też ma zupełnie inną markę w Europie, niż Borussia". 
Kiedy niemieccy dziennikarze po meczu Borussii z Bayernem dopytywali się Lewandowskiego o Gomeza, ten odparł: "Mario jest naprawdę dobry". Dirk Krampe w "Ruhr Nachrichten"  tak jednak podsumował analizę występu "Lewego" i Gomeza: "Gdyby wziąć pod uwagę środowy mecz, można zrozumieć, że Bayern - jak się spekuluje - interesuje się Lewandowskim". "Ruhr Nachrichten" zamieścił grafikę, na której porównał wszystkie akcje Lewandowskiego na tle akcji Gomeza. Nie chcę przesadzić, ale Polak był obecny w każdym rejonie boiska na połowie rywala. Gomez z reguły operował w centrum, gdzie przegrywał zdecydowaną większość pojedynków z Matsem Hummelsem i Nevenem Suboticiem. Dlatego Kucharski mówi: "Robert poradziłby sobie w każdym klubie - także w Bayernie Monachium. Jego umiejętność gry tyłem do bramki, jego wybieganie, możliwości zagrywania prostopadłych piłek, czy wykańczania akcji są unikalne".
Menedżer Borussii Michael Zorc powiedział przed kamerą ZDF: "Mam nadzieję, że Robert jeszcze długo będzie z nami". W wywiadzie dla magazynu "Sport-Bild", menedżer Bayernu Christian Nerlinger powiedział niedawno: "W Dortmundzie można się przekonać, że piłkarze, którzy wywalczyli tytuł, chcą to odczuć finansowo". W wywiadzie dla stacji Sky prezydent Bayernu Monachium, Uli Hoeness poszedł jeszcze dalej: "Ciągle muszę słyszeć tę historię o bogatym Bayernie i biednym Dortmundzie. Tymczasem Dortmund sprowadził Reusa, podpisał nowy kontrakt z Goezte, teraz na podpis czeka Lewandowski... Ta bajeczka o 45-milionach euro kosztów osobowych rocznie jest do kupienia tylko przez tych, którzy nie mają pojęcia o biznesie piłkarskim. Ciekaw jestem prawdy, jaka jest w bilansach finansowych. A pan Watzke musi uważam, żeby nie stać się nowym Lemke, który zawsze był gotowy określać, kto jest bogaty, a kto biedny". Hans-Joachim Watzke to szef Borussii Dortmund, a Willi Lemke przez wiele lat odpowiadał za politykę Werderu Brema i jako lewicowy polityk wiele razy bardzo ostro polemizował z Hoenessem... A propos Lewandowskiego - czy Hoeness nie chce uśpić Dortmundu? Prawda jest taka, że menedżerowie Lewandowskiego odrzucili już dwie propozycje przedłużenia kontraktu, który wygasa w 2014 roku. Teraz przedłożyli propozycję, w której znalazła się suma odstępnego, a tego z kolei nie chce zaakceptować Borussia.
Zapowiada się niezwykły poker. Kucharski zaznacza: "Tylko proszę nie mówić, że Robert sobie nie poradzi w najsilniejszych klubach Europy. Już byli tacy, którzy mówili, że nie poradzi sobie w Dortmundzie, a tymczasem stał się największą gwiazdą w zespole mistrza Niemiec". Rok temu Lucas Barrios strzelił w całym sezonie 16 bramek. Lewandowski musiał grać na innej pozycji. Mimo to strzelił 8 bramek. W nowym sezonie Polak stał się super-gwiazdą Bundesligi, a reprezentant Paragwaju zagrał co prawda w 16 meczach, ale aż 14 razy wszedł z ławki. Zdobył tylko jednego gola...

<< Maj 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
O mnie
romankolton
42
,
Warszawa
Słówko o mnie
Pokochałem futbol jako dziecko. Skończyłem prawo, ale jak ktoś mnie pyta, kim jestem, odpowiadam - reporterem. Na co dzień pracuję dla Polsatu Sport...
Zobacz mój profil
Archiwum
Rok 2012
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Księga gości
 

O piłce w Interia.pl

zobacz więcej »

Zobacz serwisy INTERIA.PL
Zobacz wizytówkę użytkownika » romankolton.znajomi.interia.pl ...a bramki są dwie - RSS Blog blog.interia.pl